Dla Mai dom oznaczał długo tylko szpitalne łóżko i niepewną przyszłość. Dziś, dzięki wsparciu lokalnej społeczności i zaangażowaniu nowych opiekunów, dziewczynka znalazła rodzinę, która daje jej nadzieję i poczucie bezpieczeństwa.
Trudny początek i walka o zdrowie
Pierwsze miesiące życia Mai upłynęły na leczeniu w szpitalu. Dziewczynka przyszła na świat z alkoholowym zespołem płodowym (FAS), będącym skutkiem picia alkoholu przez biologiczną matkę w ciąży. Oprócz tego, boryka się z niepełnosprawnością rąk, które nie rozwinęły się właściwie. Każda infekcja oznaczała dla niej powrót do szpitalnego łóżka, a jej stan wymagał stałego nadzoru medycznego.
O dalszą opiekę Mai zadbał Interwencyjny Ośrodek Preadopcyjny Tuli Luli prowadzony przez Fundację Gajusz. Tam dziewczynka uczyła się podstaw życia społecznego, choć przez długi czas pozostawała zamknięta w sobie i unikała kontaktu z innymi.
Cierpliwość specjalistów i pierwsze przełomy
Zespół terapeutów, fizjoterapeutów i pedagogów przez wiele miesięcy pomagał Mai stopniowo przezwyciężać lęk przed bliskością i kontaktami. Dziewczynka z trudem otwierała się na świat, jednak cierpliwa praca i zbudowanie więzi z jedną z opiekunek stały się punktem zwrotnym – w końcu zaczęła reagować na dotyk i szukać ukojenia w obecności dorosłych.
Mimo zaangażowania personelu, opieka w placówce nie była w stanie zastąpić najważniejszego – stałego domu i rodzinnego ciepła. Dla dzieci z poważnymi problemami zdrowotnymi, szansa na adopcję bywa niewielka; wśród 234 maluchów, które w dekadę przewinęły się przez ośrodek, ponad setka znalazła nowe rodziny, ale dla dzieci takich jak Maja droga do domu jest wyjątkowo wymagająca.
Dlaczego dzieci takie jak Maja czekają najdłużej?
Znalezienie rodziny dla dziecka z niepełnosprawnością lub poważną chorobą to ogromne wyzwanie. Fundacja Gajusz, próbując uchronić Maję przed trafieniem do domu dziecka, rozpoczęła intensywne poszukiwania rodziny zastępczej, która mogłaby podołać temu zadaniu.
Według danych Fundacji, w Polsce ponad 7 tysięcy dzieci w wieku do 13 lat mieszka w placówkach opiekuńczych, a kolejne dwa tysiące, zmagające się z poważnymi schorzeniami, przebywa w domach pomocy społecznej. Takich rodzin jak Monika i Andrzej brakuje.
Kto zdecydował się na pomoc?
Monika i Andrzej, mieszkańcy naszego regionu, których własne dzieci są już dorosłe, odpowiedzieli na apel fundacji. Decyzja o przyjęciu Mai nie była łatwa – oboje mieli wątpliwości, czy sprostają finansowym i emocjonalnym wyzwaniom. Pomoc psychologa i rozmowy z zespołem Fundacji pozwoliły im podjąć ostateczną decyzję.
Nowe życie pod opieką rodziny
Dziś Maja mieszka już z Moniką i Andrzejem. Zmiany są widoczne z dnia na dzień – dziewczynka coraz chętniej komunikuje się z otoczeniem, łatwiej nawiązuje kontakt wzrokowy i coraz częściej się uśmiecha. Udało jej się nauczyć samodzielnego jedzenia, co jeszcze niedawno wydawało się nieosiągalne.
Rodzina nie zamierza rezygnować ze swoich pasji. Monika i Andrzej lubią podróżować – teraz planują pokazywać świat także Mai, dostosowując swoje plany do jej potrzeb. Przed nimi liczne wizyty u specjalistów, rehabilitacja i codzienna praca nad budowaniem zaufania, ale – jak podkreślają – są gotowi na to wyzwanie.
Rodzina zastępcza – szansa dla dzieci i apel do mieszkańców
Historia Mai pokazuje, że nawet dzieci z ciężkimi doświadczeniami i niepełnosprawnością mogą znaleźć miejsce w rodzinie, jeśli tylko znajdą się dorośli gotowi otoczyć je wsparciem. Fundacja Gajusz stale poszukuje rodzin zastępczych i apeluje: każda dodatkowa rodzina to szansa na lepszą przyszłość dla kolejnego dziecka. Wszyscy, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o procedurze zostania rodziną zastępczą, mogą zgłosić się do lokalnych instytucji lub bezpośrednio do Fundacji.
Dla Mai nowy dom oznacza nie tylko bezpieczeństwo, ale i nadzieję na codzienność wypełnioną troską, rozwojem i miłością. Jej historia to przypomnienie, że dobre decyzje dorosłych mają realną moc zmieniania dziecięcych losów.
Źródło: Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego
