Łódzka uczelnia znalazła się w centrum uwagi po publikacji mediów ujawniających kontrowersyjne powiązania jej właścicieli. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zapowiada kontrole i możliwe sankcje wobec Wyższej Szkoły Nauk Społecznych i Bezpieczeństwa.
Co się dzieje z uczelnią przy ul. Rewolucji 1905 r.?
Wyższa Szkoła Nauk Społecznych i Bezpieczeństwa w Łodzi, wcześniej działająca pod nazwą Wyższa Szkoła Bezpieczeństwa Wewnętrznego, od 2019 roku jest wpisana do rejestru uczelni niepublicznych. Placówka prowadzi aktywną rekrutację studentów, jednak jej działalność wzbudza coraz większe zastrzeżenia organów nadzoru.
Głównym problemem okazało się przekroczenie dopuszczalnego limitu cudzoziemców wśród studentów, co jest naruszeniem obowiązujących przepisów. Minister Marcin Kulasek zapowiedział podjęcie działań nadzorczych, które mogą doprowadzić do wprowadzenia zakazu przyjmowania zagranicznych studentów.
Kim są właściciele łódzkiej uczelni?
Za uczelnią stoją osoby pochodzenia ukraińskiego: Heorhij Szczokin, jego syn Rostysław oraz Iryna K. To właśnie ich przeszłość budzi największe kontrowersje w całej sprawie.
Szczególnie niepokojące są ich związki z Międzyregionalną Akademią Zarządzania Personelem w Kijowie – ukraińską uczelnią, która przyznała tytuł honorowy byłemu przywódcy organizacji Ku Klux Klan. Dodatkowo Iryna K. jest podejrzana przez prokuraturę o przyjmowanie łapówek na wielką skalę.
Jakie działania podejmuje ministerstwo?
Resort nauki wymaga od uczelni pilnego uzupełnienia danych o studentach w systemie POL-on. Ma to umożliwić dokładną analizę składu studentów i sprawdzenie, czy placówka przestrzega limitów dotyczących cudzoziemców.
W przypadku potwierdzenia naruszeń, ministerstwo może zastosować surowe sankcje. Najpoważniejszą z nich byłby całkowity zakaz przyjmowania studentów zagranicznych, co znacząco ograniczyłoby działalność uczelni.
Co oznacza to dla łódzkich studentów?
Obecni studenci uczelni na razie mogą kontynuować naukę, jednak przyszłość placówki pozostaje niepewna. Kontrole ministerstwa mogą trwać kilka miesięcy, a ich wyniki zadecydują o dalszym funkcjonowaniu szkoły.
Sprawa łódzkiej uczelni pokazuje, jak istotne jest rzetelne sprawdzanie właścicieli instytucji edukacyjnych przed wydaniem zgody na ich działalność. Ministerstwo przyznaje, że wcześniej nie miało pełnej wiedzy o przeszłości osób stojących za placówką, co wskazuje na konieczność usprawnienia procedur kontrolnych w polskim szkolnictwie wyższym.
